Szuflandia w Wiśle

W środku lasu…

„Z dala od centrum Wisły, deptaku, mydła i powidła kolorowych straganów. Hen od drogi głównej i nawet kawałek od bocznej. Gdzieś pod lasem, na stoku góry Kiczera, obok potoku i rzut kamieniem od wyciągu stoją dwa cuda architektury z łóżkami na świat.

Domki skomponowane z powysuwanych w nieładzie szuflad, a w nich zamiast sztućców, dwu i czteroosobowe apartamenty z podwieszanymi sypialniami. Każda ma swój własny szklany ekran plazmowy z całodobowym programem przyrodniczym. Największe wrażenie robi o poranku, kiedy krajobraz otula kołdra mgły, lekko unosząca się wraz ze wschodzącym słońcem. Wieczorem w ciepłej pościeli można obserwować konstelacje i sarny zakradające się po maliny. Latem zapach lawendy unosi się nad Szuflandią i razem z cykającymi świerszczami magicznie kładzie Was do snu. Dzieciaki nie muszą wcześnie wstawać, ale i tak to robią, by co sił w nogach biec do basenu. Mamusie i Tatusiowie chcą błogo leniuchować na tarasie i czasem im się to udaje. Zimą z samego rana w butach narciarskich sus na stok, aby później podgrzać atmosferę w saunie. Potem czas na planszówki, książki i brak zmartwień. TV też brak i to jest plus dodatni. Szuflandia po prostu sprzyja przebywaniu ze sobą, nie obok siebie.”

Slowhop.com